24.10.2013, Sokcho, Korea Południowa
Morze Japońskie to już piąte na naszej drodze, a licząc Bajkał (nazywany "Syberyjskim morzem") to nawet szóste;-) Droga do Sokcho z Chuncheonu zajęła nam aż dwa razy więcej czasu, niż myśleliśmy. Ale to nie ze względu na wysokie góry do pokonania, czy warunki pogodowe (które w sumie dopisują w Korei), a przez pierwsze poważne problemy z naszymi trzema przerzutkami. Dokładnie tą najlżejszą z nich, bez której nie byliśmy w stanie wspinać się po górskich serpentynach. Dlatego zmuszeni jesteśmy wybierać duże drogi z tunelami (nie polecamy, wąsko, głośno i strasznie, no chyba że są to tunele tylko rowerowe, wtedy polecamy). Na szczęście pozostałe dwa biegi działają, a nowa piasta jest już w drodze. Dalej planujemy jechać wzdłuż wybrzeża, jedną z najdłuższych dróg rowerowych w Korei, prowadzącą aż do samego Busanu, na południowym krańcu kraju. |
Aktualności >


