02.03.2014, Luang Prabang, Laos W Luangu zatrzymujemy się na trzy noce. Miasto nie jest duże (ledwo 48tys. miszekańców), choć była to niegdyś stolica jednego z trzech królestw Laosu, które jako jedyne nie było francuską kolonią, a jedynie protektoratem. Tak czy owak, ślady francuskie są bardzo dobrze widoczne, podobnie jak w Wietnamie. Nie ukrywamy, że nas to bardzo cieszy, bo przez te trzy dni na śniadanie, obiad i kolację zajadamy bagietki z żółtym serem, jajkiem, pomidorem, sałatą, ogórkiem i majonezem, które popijamy pyszną kawą. Po "zaliczeniu" kilku świątyń, porannego spaceru mnichów zbierających ryżową jałmużnę i wchodu słońca nad Mekongiem... Świątynia Haw Pha Bang, przy dawnym pałacu Królewskim.
...wynajmujemy sobie skuter (!)... ...i pędzimy z ręcznikiem na ramieniu na słynne wodospady Kuangsi, w których można się kąpać. Bilet to tylko 8zł za cały dzień, a atrakcje jakich nie da żaden fantazyjny akquapark, na dodatek szlaki piesze prowadzą przez dżunglę na szczyt wodospadu i schronisko niedźwiedzi księżycowych. Wszystko w ramach biletu. Na górze za dodatkowe 4zł można było popłynąć małą bambusową tratwą po rzeczce w tropikalnym lesie. Prawdziwe wakacje! Ale jak nigdy dotąd 100% należało nam się. Wyobraźcie sobie upał 35 stopni, górskie serpentyny, podjazdy po 20-30km, a następnie równie długie zjazdy, 1500m n.p.m. na szczytach, poniżej 700m w dolinach, słabo zaopatrzone sklepiki, w których można było zjeść jedynie zupkę chińska i banany, czasem papajową sałatkę, 250 kilometrów takiej drogi, a przede wszystkim 80-kilogramowy tandem na 20 calowych kolach z trzema przerzutkami. Ale daliśmy radę! Do stolicy, Wientianu, mamy trochę ponad 300km, po drodze miejsca o wysokości 1800m n.p.m. (jesteśmy teraz na 300m) i kosmiczne upały. Ale jak spojrzycie na mapę, to zobaczycie że będą to jedne z ostatnich gór do pokonania w trakcie naszej podróży. Zamierzamy się nimi delektować ile wlezie;-) Cieszymy się na myśl o wspaniałych widokach, podglądaniu tutejszych górskich plemion (takich azjatyckich indian), sałatce z papai, spaniu na górskich tarasach i powiewie chłodnego wiatru na szczytach. ![]() Do zobaczenia w Wientianie! |
Aktualności >










